Koniec jakiejkolwiek działalności pod hasłem słoneczko130706... blog ten dedykuję osobie, która choćby świat mówił inaczej zawsze na to zasługiwała... człowieku.. nauczyłeś mnie uczuć... nigdy nie będziemy już razem, ale strasznie Ci dziękuję.... dużo Ci zawdzięczam. Wybrałam już... On traktuje mnie tak samo jak Ty...znaczy, że na prawdę mnie kocha, tylko do tego w bonusie dostałam także bezpieczeństwo... nie zmarnuje tego, chociaż tak czy inaczej Ty zawsze będziesz ,mógł liczyc na moją pomoc w każdej sytuacji. Ułóż sobie życie jak najlepiej BEZE MNIE... WERSJA hard to już nie dla mnie.
Tagi:
goodbye
13.05.2011 o godz. 23:52
komentuj (1)
Ostatnio coraz częściej zadaję sobie pytanie czemu nie doceniam tego co mam??? Przecież otaczający ludzie dają mi tak wiele...dają, albo chcą dawać.. Widzę to, a jednak nie cieszy mnie to...czasem wręcz przeciwnie-boli. Sama nie wiem co jest ze mną nie tak? czemu nie umiem już być wdzięczna? czemu tylko ranię? Tyle chciałabym dać od siebie, a nie potrafię... nie potrafię się uśmiechać, nie potrafię...strasznie wielu rzeczy jeszcze, albo już nie potrafię... o czym to świadczy?! czemu człowiek z czasem staje się istotą beznadziejną do tego stopnia, że jest mu źle z samym sobą?! Skąd to się bierze?
Tagi:
pytania bez odpowiedzi
Marzę o tym , żeby móc znów w czymś się wyrażać... kiedyś dużą ulgę sprawiało mi pisanie tutaj, zwłaszcza, gdy czytał to ktoś zupełnie obcy i wyrażał zupełnie bezstronnie swoje zdanie, dawał wsparcie... strasznie dużo mi to dawało...
Chciałabym również w sobie znów wyzwolić to wszystko...otworzyć się, od tak po prostu dla samej siebie i dla potencjalnych czytelników.
Czasem tak sobie myślę, że gdybym napisała książkę w której umieściłabym historię swojego życia, odczucia...te teraz kiedy emocje opadają ale także te które szalały we mnie wielokrotnie nie mogąc znaleźć upustu, to trudno było by ją umieścić w jakiejkolwiek kategorii... straszny misz-masz by z tego wyszedł... cała masa z dramatu, czasem trochę z thrillera, a czasem z jakiegoś pieprzonego romansidła zupełnie nie trzymającego się kupy.
Tyle tego we mnie siedzi... najgorsze jest to, że czasem oczekuję zrozumienia, choć wiem, że tylko ktoś równie pokręcony i beznadziejny jak ja próbował by mnie zrozumieć.
Powiem jedno! Nie jest dobrze. Na każdym kroku nowe, bardziej dziwne sytuacje, które z każdą chwilą bolą bardziej, a następnie te jeszcze bardziej dziwne momenty zupełnej obojętności. Szukam pomocy, bo inaczej źle to się skończy.
Chciałabym również w sobie znów wyzwolić to wszystko...otworzyć się, od tak po prostu dla samej siebie i dla potencjalnych czytelników.
Czasem tak sobie myślę, że gdybym napisała książkę w której umieściłabym historię swojego życia, odczucia...te teraz kiedy emocje opadają ale także te które szalały we mnie wielokrotnie nie mogąc znaleźć upustu, to trudno było by ją umieścić w jakiejkolwiek kategorii... straszny misz-masz by z tego wyszedł... cała masa z dramatu, czasem trochę z thrillera, a czasem z jakiegoś pieprzonego romansidła zupełnie nie trzymającego się kupy.
Tyle tego we mnie siedzi... najgorsze jest to, że czasem oczekuję zrozumienia, choć wiem, że tylko ktoś równie pokręcony i beznadziejny jak ja próbował by mnie zrozumieć.
Powiem jedno! Nie jest dobrze. Na każdym kroku nowe, bardziej dziwne sytuacje, które z każdą chwilą bolą bardziej, a następnie te jeszcze bardziej dziwne momenty zupełnej obojętności. Szukam pomocy, bo inaczej źle to się skończy.
Strasznie dawno tu się nie logowałam...Tyle w moim życiu się wydarzyło...no i co najlepsze...obie sprawy przytaczane tutaj nadal są aktualne... Pan S. nadal pisze...chyba nawet się zaprzyjaźniliśmy...oj źle się u niego dziej...bardzo źle. Pozytywem jest chyba tylko to, że ma cudowną córeczkę kocha ją całym sercem i to dodaje mu sił, w tej zaciętej walce z niesprawiedliwym losem....
a ja...jak to ja...nadal związana...blisko zaręczyn,....z każdą chwilą coraz bliżej, choć zastanawiam się czy słusznie... jest magicznie, kolorowo, gorąco i namiętnie, ale co jeśli to minie??? nie zniosę po raz kolejny takiego ciosu...Kiedyś nie wierzyłam w to, że odrodzę się na nowo...prawie jak feniks z popiołów...jednak udało się, myślę, że jestem silniejsza, choć nadal bardzo słaba. Nadal ciągle potrzebuję pomocy...
a ja...jak to ja...nadal związana...blisko zaręczyn,....z każdą chwilą coraz bliżej, choć zastanawiam się czy słusznie... jest magicznie, kolorowo, gorąco i namiętnie, ale co jeśli to minie??? nie zniosę po raz kolejny takiego ciosu...Kiedyś nie wierzyłam w to, że odrodzę się na nowo...prawie jak feniks z popiołów...jednak udało się, myślę, że jestem silniejsza, choć nadal bardzo słaba. Nadal ciągle potrzebuję pomocy...
Tagi:
new
"Miłość jest jak narkotyk. Na początku odczuwasz euforię, poddajesz się całkowicie nowemu uczuciu. A następnego dnia chcesz więcej. I choć jeszcze nie wpadłeś w nałóg, to jednak poczułeś już jej smak i wierzysz, że będziesz mógł nad nią panować. Myślisz o ukochanej osobie przez dwie minuty, a zapominasz o niej na trzy godziny. Ale z wolna przyzwyczajasz się do niej i stajesz się całkowicie zależny. Wtedy myślisz o niej trzy godziny, a zapominasz na dwie minuty. Gdy nie ma jej w pobliżu - czujesz to samo co narkomani, kiedy nie mogą zdobyć narkotyku. Oni kradną i poniżają się, by za wszelką cenę dostać to, czego tak bardzo im brak. A Ty jesteś gotów na wszystko, by zdobyć miłość."
Tagi:
Pulo Coehlo
uczucie narasta...ciągle czuję więcej...wspaniałe to jest..
kocham i jestem kochana...jestem szczęśliwa pomimo, że czasem w około coś dzieje się nie tak, że mam jakies tam problemy, bo wiem, że mnie kocha, że jest ze mną że będzie wtedy, kiedy będe Go potrzebowała...i ja będe wtedy kiedy On będzie mnie potrzebował, że wreszcie jest ktoś kto tak naprawde mnie potrzebuje, że nie jestem zbędna, niepotrzebna...Cudownie jest.
kocham i jestem kochana...jestem szczęśliwa pomimo, że czasem w około coś dzieje się nie tak, że mam jakies tam problemy, bo wiem, że mnie kocha, że jest ze mną że będzie wtedy, kiedy będe Go potrzebowała...i ja będe wtedy kiedy On będzie mnie potrzebował, że wreszcie jest ktoś kto tak naprawde mnie potrzebuje, że nie jestem zbędna, niepotrzebna...Cudownie jest.
Tagi:
szczęśliwa
Kocham...znów, bądz też nareszcie...ale najważniejsze, że kocham, jestem kochana, czuje się bezpieczna, nie muszę udawać, oszukiwać, wreszcie jestem szczęśliwa
przyszło ukojenie zbolałego serducha...
przyszło ukojenie zbolałego serducha...
Tagi:
love
w sumie to nie wiem czy powinnam nadal tutaj pisac, bo miłość, o której mowa w tytule tego blogu juz dawno przestała istnieć i wszyscy się z tym pogodzili...(ja bynajmniej tak)
moje życie toczy sie dalej swoim torem..tym razem innym, ale nadal swoim...wydarzyły się w nim jednak rzeczy w króre tak na prawde nigdy nie wierzyłam...a zwłaszcza czytając ten blog tzn wcześniejsze posty dziś, kiedy wszystko obróciło sie o 180 stopni...
moje życie toczy sie dalej swoim torem..tym razem innym, ale nadal swoim...wydarzyły się w nim jednak rzeczy w króre tak na prawde nigdy nie wierzyłam...a zwłaszcza czytając ten blog tzn wcześniejsze posty dziś, kiedy wszystko obróciło sie o 180 stopni...
Tagi:
news
mam dość...
wydarzyło się coś co przelało czarę goryczy...
nie chcę tak żyć...
były chrzciny Bratanka...on był chrzestnym...przyjechał ze swoją dziewczyną, która za 2 miesiące bedzie rodzić...
zachowywał się jak kretyn.. zlewał ją.. ciągle za mną łaził.. mówił, że kocha.. co mi teraz po tym?! mógł myśleć wcześniej!!! zanim zaliczył wtope.
bolało... bardzo bolało kiedyś... a teraz jak ona na niego patrzyła to czuła jak kiedyś bolało mie.. a ja?! a ja czułam się jak szmata... uciekałam przed nim, ale to nie zmienia faktu, że zlewał dziewczynę w 7 mies ciąży.. przeze mnie.. tylko co ja mogłam?! nic. nie słuchał.
zakończyłam to.
nigdy więcej.
wydarzyło się coś co przelało czarę goryczy...
nie chcę tak żyć...
były chrzciny Bratanka...on był chrzestnym...przyjechał ze swoją dziewczyną, która za 2 miesiące bedzie rodzić...
zachowywał się jak kretyn.. zlewał ją.. ciągle za mną łaził.. mówił, że kocha.. co mi teraz po tym?! mógł myśleć wcześniej!!! zanim zaliczył wtope.
bolało... bardzo bolało kiedyś... a teraz jak ona na niego patrzyła to czuła jak kiedyś bolało mie.. a ja?! a ja czułam się jak szmata... uciekałam przed nim, ale to nie zmienia faktu, że zlewał dziewczynę w 7 mies ciąży.. przeze mnie.. tylko co ja mogłam?! nic. nie słuchał.
zakończyłam to.
nigdy więcej.
Tagi:
koniec
nie wiedzieć czemu przychodzą mi do głowy różne myśli... czasami zastanawiam się nad tym czy on faktycznie tak czuje czy pisze tak teraz kiedy jest już pewien, że nic się nie da zrobić... nie będe sprawdzać...
może nie długo się spotkamy i wreszcie wszystko stanie się jasne...
może nie długo się spotkamy i wreszcie wszystko stanie się jasne...
Tagi:
głupie myśli
znów nie wiem od czego zacząć...
w sumie to nic się nie zmienia...
mówi, że kocha i jaki to jest głupi bo zmarnował szanse kiedy jeszcze miał czas na wybór..., że kiedyś potrafił dobrze radzić komuś, a sam błąkał się jak ślepiec, wyrzuca sobie, że kiedy mógł to jej nie zostawił tylko obmyślał sobie jakieś efektowne zakończenia...że to tylko jego wina, że nie może zagłuszyć swoich uczuć, choć teraz powinien...
mówi o jakiejś nadziei [tylko na co-przecież nic się już nie da zrobić?!], o tym, że chce mieć we mnie przyjaciółkę, podporę... nie wiem czy dam radę, ale spróbuję... nic więcej mi nie pozostało...
w sumie to nic się nie zmienia...
mówi, że kocha i jaki to jest głupi bo zmarnował szanse kiedy jeszcze miał czas na wybór..., że kiedyś potrafił dobrze radzić komuś, a sam błąkał się jak ślepiec, wyrzuca sobie, że kiedy mógł to jej nie zostawił tylko obmyślał sobie jakieś efektowne zakończenia...że to tylko jego wina, że nie może zagłuszyć swoich uczuć, choć teraz powinien...
mówi o jakiejś nadziei [tylko na co-przecież nic się już nie da zrobić?!], o tym, że chce mieć we mnie przyjaciółkę, podporę... nie wiem czy dam radę, ale spróbuję... nic więcej mi nie pozostało...
Tagi:
c.d
Oj dawno mnie tu nie było... Najwyższa pora aby tu trochę napisać.. podzielić się z Wami dalszym ciągiem tej historii...
Otóż... od czego by tu zacząć...
może po prostu napisze wszystko co mi leży...
Ostatnio dowiedziałam się, że mój ukochany zostanie Tatusiem... Zrobił dziecko panience, która nawet jeszcze 17-nastki nie zaliczyła i 3 lata chodziła do trzeciej gimnazjum... No cóż... życie jest okrutne...
Nie mam nic do laski... wydaje się być całkiem wpożo, a ja nie uprzedzam sie do ludzi z góry- bez powodu...
Z resztą co tu znaczy miłość... żyjemy w świecie gdzie nie ma miejsca na tzw filmowa miłość... Oliwy do ognia dolewa fakt, że postawiono mu ostatnio zarzut dealowania, wyrzucili z pracy, z rodzicami nie może się dogadać i ciągle mówi mi, że mne kocha, że jestem miłością jego życia... Co mi po tym jak ja nie mogę z nim być..? mało tego, że nie mogę z nim być to jeszcze już nigdy nie będe miała takiej sznsy... nigdy w życiu nie zrobiła bym czegoś tak okropnego jak rozbicie rodziny nawet w imię miłośći...
BAGNO...
lo
Otóż... od czego by tu zacząć...
może po prostu napisze wszystko co mi leży...
Ostatnio dowiedziałam się, że mój ukochany zostanie Tatusiem... Zrobił dziecko panience, która nawet jeszcze 17-nastki nie zaliczyła i 3 lata chodziła do trzeciej gimnazjum... No cóż... życie jest okrutne...
Nie mam nic do laski... wydaje się być całkiem wpożo, a ja nie uprzedzam sie do ludzi z góry- bez powodu...
Z resztą co tu znaczy miłość... żyjemy w świecie gdzie nie ma miejsca na tzw filmowa miłość... Oliwy do ognia dolewa fakt, że postawiono mu ostatnio zarzut dealowania, wyrzucili z pracy, z rodzicami nie może się dogadać i ciągle mówi mi, że mne kocha, że jestem miłością jego życia... Co mi po tym jak ja nie mogę z nim być..? mało tego, że nie mogę z nim być to jeszcze już nigdy nie będe miała takiej sznsy... nigdy w życiu nie zrobiła bym czegoś tak okropnego jak rozbicie rodziny nawet w imię miłośći...
BAGNO...
lo
Tagi:
BAGNO
hmmm...
umówiliśmy się, że spotkamy się i wszystko na spokojnie sobie wyjaśnimy...
Boję się strasznie...Boję się, że jak się spotkamy wymiękne...wszystko co zbudowałam w sobie bez niego legnie w gruzach...Moja niezależność, stanowczość, bezwzględność...
co ja wtedy zrobię??
kocham, choć chyba teraz wolałabym przestać
to za bardzo bolało, żeby do tego powrócić w postaci niezmienionej, z kolei nie wiem czy jeżeli coś się zmieni to to nadal będzie tak satysfakcjonujące jak kiedyś...
Podobno zakazany (w tym wypadku zły) owoc smakuje najlepiej...
umówiliśmy się, że spotkamy się i wszystko na spokojnie sobie wyjaśnimy...
Boję się strasznie...Boję się, że jak się spotkamy wymiękne...wszystko co zbudowałam w sobie bez niego legnie w gruzach...Moja niezależność, stanowczość, bezwzględność...
co ja wtedy zrobię??
kocham, choć chyba teraz wolałabym przestać
to za bardzo bolało, żeby do tego powrócić w postaci niezmienionej, z kolei nie wiem czy jeżeli coś się zmieni to to nadal będzie tak satysfakcjonujące jak kiedyś...
Podobno zakazany (w tym wypadku zły) owoc smakuje najlepiej...
Tagi:
zakazany owoc
C.D.
W sumie to zastanawiam się czy jest i czym pisać dalej...
aaaaa... zapomniałabym o liście...
Jakiś czas później wyjechałam do Łodzi na praktyki... Po powroci Bratowa mówiła, że się z Nim widział i kazał mi coś przekazać..dała mi list...list, który napisał jak jeszcze byliśmy ze sobą tylko tak jakoś nie zdąrzył mi go przkazać i prosił o spalenie go od razu po przeczytaniu... Pisał tam o nieskończonej miłośći i tym wszystkim co czuje będąć ze mną (przy mnie) i wtedy kiedynie ma mnie przy nim...Slicznie pisał...ślicznie mówił i ślicznie się zachowywał...(niestety tyklo wtedy kiedy byliśmy za sobą(przy sobie)... pamiętam wszystkie akcje.. Boże jakie to było słodkie...jaka byłam SZCZęśLIWA, ROMANTYCZNA..
Pisze do mnie nadal, choć znów z kimś jest... Mówi, że kocha i że jestem miłośćią Jego życia...
Szkoda, że uwierzyłam w to dopiero teraz...
Według mnie jedyną opcją w jakiej mogłoby się to udać jest wyjaz tylko we Dwoje tam gdzie nie znamy nikogo i rozpoczęcie wszystkiego od nowa...Kiedyś byłąm w stanie to zrobić...niestety teraz cały mój spontan, cała determinacja, romantyzm...wszystko przepadło. Długa historia bez zakończenia... może życie dopisze dalszy ciąg scenariusza...
Aż trudno uwierzyć, żę to wszystko wydarzyło sie naprawdę...
Sama jestem ciekawa ciągu dalszego...
Co Wy na to??
W sumie to zastanawiam się czy jest i czym pisać dalej...
aaaaa... zapomniałabym o liście...
Jakiś czas później wyjechałam do Łodzi na praktyki... Po powroci Bratowa mówiła, że się z Nim widział i kazał mi coś przekazać..dała mi list...list, który napisał jak jeszcze byliśmy ze sobą tylko tak jakoś nie zdąrzył mi go przkazać i prosił o spalenie go od razu po przeczytaniu... Pisał tam o nieskończonej miłośći i tym wszystkim co czuje będąć ze mną (przy mnie) i wtedy kiedynie ma mnie przy nim...Slicznie pisał...ślicznie mówił i ślicznie się zachowywał...(niestety tyklo wtedy kiedy byliśmy za sobą(przy sobie)... pamiętam wszystkie akcje.. Boże jakie to było słodkie...jaka byłam SZCZęśLIWA, ROMANTYCZNA..
Pisze do mnie nadal, choć znów z kimś jest... Mówi, że kocha i że jestem miłośćią Jego życia...
Szkoda, że uwierzyłam w to dopiero teraz...
Według mnie jedyną opcją w jakiej mogłoby się to udać jest wyjaz tylko we Dwoje tam gdzie nie znamy nikogo i rozpoczęcie wszystkiego od nowa...Kiedyś byłąm w stanie to zrobić...niestety teraz cały mój spontan, cała determinacja, romantyzm...wszystko przepadło. Długa historia bez zakończenia... może życie dopisze dalszy ciąg scenariusza...
Aż trudno uwierzyć, żę to wszystko wydarzyło sie naprawdę...
Sama jestem ciekawa ciągu dalszego...
Co Wy na to??
C.D.
Niestety nic nie zmieniło się na lepsze... Było tylko gorzej...
Już 2 dni później miał wypadek samochodowy z jakąś zdrowo walniętą 16-tką... Na szczęście z tego też wyszedł cało. Paniena trafiła na jakiś czas do szpitala. Odwiedzał ją... To była dopiero chora sytuacja- Mała ubzdurała sobie, że go zdobędzie...nie ważne w jaki sposób, ale zdobędzie. Ukręciła w tym celu spora aferę (swoją drogą to nawet ja bym na to nie wpadła. Powiedziała Mu, że jeżeli z Nią nie będzie to powie swojemu Ojcu, że S. jechał bez prawka i wtedy Jej ojciec założy Mu sprawę... Biorąc pod uwagę, że miał już jakieś zawiasy i kiedyś tam już był złapany na jeździe bez prawka to trochę się przestaraszył... Dostosował Jej się cudownie...na jakiś czas. Jedynym minusem tej sytuacji dla niej było to, że On nadal kochał mnie i co więcej wielokrotnie mówił jej o tym... Mała wyhaczyła skądś mój numer i zaczęła się ostra jazda bez trzymanki...:) Pisała, żebym dała Mu spokój(mimo, że to on dzwonił i pisał), groziła, żebym nie wychodziła z domu, bo mnie znajdzie, mówiła, że wie gdzie mieszkam i takie tam różne pospolite texty...:] Rozbawiła mnie tym wszystkim na maxa. Mojej rodzinie i S. wcale nie było jednak do śmiechu... Powiedział, że odejdzie jeśli ona nie przestanie... ona na to, że jeśli to zrobi to najpierw zrobi coś mi, a później sama się zabije... Poryta na maxa. Później wmawiała Mu, że jest z Nim w ciąży i inne podobne bzdury...Kiedyś nawet z domu uciekła...wszyscy jej szukali-jej rodzina, rodzina S.... Okazało się, że 2 dni ukrywała sie u jakiejś tam kuzynki...
Odszedł wtedy definitywnie... Później jeszcze pisała coś tam do mnie, ale po jakimś tam czasie jej przeszło...
Teraz to wszystko śmieszy, ale aż trudno wyobrazić sobie co On wtedy czuł...
Wszystko się wtedy unormowało, ale chyba było Mu potwornir przykro, bo do 14 lutego milczał...
C.D.N.
Niestety nic nie zmieniło się na lepsze... Było tylko gorzej...
Już 2 dni później miał wypadek samochodowy z jakąś zdrowo walniętą 16-tką... Na szczęście z tego też wyszedł cało. Paniena trafiła na jakiś czas do szpitala. Odwiedzał ją... To była dopiero chora sytuacja- Mała ubzdurała sobie, że go zdobędzie...nie ważne w jaki sposób, ale zdobędzie. Ukręciła w tym celu spora aferę (swoją drogą to nawet ja bym na to nie wpadła. Powiedziała Mu, że jeżeli z Nią nie będzie to powie swojemu Ojcu, że S. jechał bez prawka i wtedy Jej ojciec założy Mu sprawę... Biorąc pod uwagę, że miał już jakieś zawiasy i kiedyś tam już był złapany na jeździe bez prawka to trochę się przestaraszył... Dostosował Jej się cudownie...na jakiś czas. Jedynym minusem tej sytuacji dla niej było to, że On nadal kochał mnie i co więcej wielokrotnie mówił jej o tym... Mała wyhaczyła skądś mój numer i zaczęła się ostra jazda bez trzymanki...:) Pisała, żebym dała Mu spokój(mimo, że to on dzwonił i pisał), groziła, żebym nie wychodziła z domu, bo mnie znajdzie, mówiła, że wie gdzie mieszkam i takie tam różne pospolite texty...:] Rozbawiła mnie tym wszystkim na maxa. Mojej rodzinie i S. wcale nie było jednak do śmiechu... Powiedział, że odejdzie jeśli ona nie przestanie... ona na to, że jeśli to zrobi to najpierw zrobi coś mi, a później sama się zabije... Poryta na maxa. Później wmawiała Mu, że jest z Nim w ciąży i inne podobne bzdury...Kiedyś nawet z domu uciekła...wszyscy jej szukali-jej rodzina, rodzina S.... Okazało się, że 2 dni ukrywała sie u jakiejś tam kuzynki...
Odszedł wtedy definitywnie... Później jeszcze pisała coś tam do mnie, ale po jakimś tam czasie jej przeszło...
Teraz to wszystko śmieszy, ale aż trudno wyobrazić sobie co On wtedy czuł...
Wszystko się wtedy unormowało, ale chyba było Mu potwornir przykro, bo do 14 lutego milczał...
C.D.N.
C.D.
Później w sumie nie spotykaliśmy się, ja przestałam wierzyć, że warto walczyć pomimo, że bardzo kochałam... Bolało ogromnie... Zostały Nam wtedy tylko rozmowy telefoniczne i nie kończące się wyrzuty...albo pod moim adresem, że wymagam od niego żeby się zmienił (pomimo, że ja nie uwarzam, żeby jaranie, picie, albo jazda samochodem bez prawka to były cechy charakteru, a to jedyne czego zaniechania w sumie wtedy wymagałam bezwarunkowo) nawet wcześniejsze zdrady wybaczyłam(nigdy nie zapomniałam, ale wybaczyłam choć nie rozumiałam, bo sama nigdy nikogo nie zdradziłam) że to zawsze On jest tym złym, że zasługuję na kogoś dużo lepszego...gówno prawda!!!dla mnie to On był, jest i będzie najlepszy, bo pomimo kilku wad miał mnóstwo zalet i tylko przy Nim czułam się naprawdę szczęśliwa... żałuję tylko, że nie potrafiłam Mu tego tak do końca okazać... Ja z kolei wyrzucałam Mu, że się nie zmienia, że to co mówi to tylko puste słowa...(jestem bardzo wredna i pamiętliwa)... ogólnie wszystko było na nie..
Na dodatek Mój Braciszek który pracuje z Jego "kumplami" ciągle przynosił mi nowe ciekawostki o Nim, o Jego zachowaniu w stosunku do otoczenia, o Jego wyczynach...
Wkońcu czara goryczy przelała się... Zostawiłam Go... z nadzieją, że zauważy, że skoro doszło do tego to faktycznie coś jest nie halo...
C.D.N.
Później w sumie nie spotykaliśmy się, ja przestałam wierzyć, że warto walczyć pomimo, że bardzo kochałam... Bolało ogromnie... Zostały Nam wtedy tylko rozmowy telefoniczne i nie kończące się wyrzuty...albo pod moim adresem, że wymagam od niego żeby się zmienił (pomimo, że ja nie uwarzam, żeby jaranie, picie, albo jazda samochodem bez prawka to były cechy charakteru, a to jedyne czego zaniechania w sumie wtedy wymagałam bezwarunkowo) nawet wcześniejsze zdrady wybaczyłam(nigdy nie zapomniałam, ale wybaczyłam choć nie rozumiałam, bo sama nigdy nikogo nie zdradziłam) że to zawsze On jest tym złym, że zasługuję na kogoś dużo lepszego...gówno prawda!!!dla mnie to On był, jest i będzie najlepszy, bo pomimo kilku wad miał mnóstwo zalet i tylko przy Nim czułam się naprawdę szczęśliwa... żałuję tylko, że nie potrafiłam Mu tego tak do końca okazać... Ja z kolei wyrzucałam Mu, że się nie zmienia, że to co mówi to tylko puste słowa...(jestem bardzo wredna i pamiętliwa)... ogólnie wszystko było na nie..
Na dodatek Mój Braciszek który pracuje z Jego "kumplami" ciągle przynosił mi nowe ciekawostki o Nim, o Jego zachowaniu w stosunku do otoczenia, o Jego wyczynach...
Wkońcu czara goryczy przelała się... Zostawiłam Go... z nadzieją, że zauważy, że skoro doszło do tego to faktycznie coś jest nie halo...
C.D.N.
C.D
Mój facet bawił się za moimi plecami, a ja niczego nie świadoma byłam taka szczęśliwa... denerwowały mnie jego niektóre zachowania ale kochałam tak, że nie były istotne...nic nie było istotne..
Nadeszły moje 17 urodziny tzn impreza z tej okazji... Był... Mówił jak bardzo kocha i ile jest w stanie dla mnie zrobić....przytulał...Byłam najszczęśliwszą kobietą na Ziemi tego wieczoru...
Obiecywał, a za dwa dni złamał wszystkie obietnice...jakie szczęście, że nic Mu się wtedy nie stało... Jechał samochodem bez prawka, najarany i prawdopodobnie wcięty... Nagłe problemy z przewodem hamulcowym...ile On miał szczęścia, że nic mu się wtedy nie stało...
text w jakim mi to tłumaczył-
Jezu jak mnie wystraszył!!! Strasznie byłam zła! Pokłuciliśmy się wtedy starasznie...
C.D.N.
Mój facet bawił się za moimi plecami, a ja niczego nie świadoma byłam taka szczęśliwa... denerwowały mnie jego niektóre zachowania ale kochałam tak, że nie były istotne...nic nie było istotne..
Nadeszły moje 17 urodziny tzn impreza z tej okazji... Był... Mówił jak bardzo kocha i ile jest w stanie dla mnie zrobić....przytulał...Byłam najszczęśliwszą kobietą na Ziemi tego wieczoru...
Obiecywał, a za dwa dni złamał wszystkie obietnice...jakie szczęście, że nic Mu się wtedy nie stało... Jechał samochodem bez prawka, najarany i prawdopodobnie wcięty... Nagłe problemy z przewodem hamulcowym...ile On miał szczęścia, że nic mu się wtedy nie stało...
text w jakim mi to tłumaczył-
Słonko stało się coś niezwykłego. zaje...pech, albo znak od Boga. Doznałem olśnienia w dniu w którym powinienenm pamiętać nawet po zaniku pamięci{dokładny dzień moich urodzin} czy praniu mózgu a nie sprostałem jednemu z podstawowych obowiązków.Wybaczysz mi kiedyś?? Ja zawsze będe pamiętał jaki jestem głupi. Pamiętaj, że Cię kocham i że się polepsze jako człowiek i jako Twój facet. Nie dam Ci powodów do powątpiewania czy można mi ufać. I tak mi dopomóż Bóg. Tak będzie dla Ciebie i dla Nas!
Jezu jak mnie wystraszył!!! Strasznie byłam zła! Pokłuciliśmy się wtedy starasznie...
C.D.N.
Teraz text piosenki, która mi rapował...KOCHAM!!!!
Wiele dziewczyn widziałem, setki, tysiące, ale nie ma co się oszukiwać, bo tylko jedno jest Słońce.
Jest też przeznaczenie i coś musi w tym być, że kładziesz się spać i masz o kim śnić.
Szybciej mija czas kiedy jesteś w pracy i nie możesz przestać myśleć kiedy znów ją zobaczysz.
Myśląc o Niej pojawia się uśmiech na mej twarzy, bo ja mam moje Słoneczko, bo ja mam o kim marzyć.
Gdy Cię poznałem, a nie znałem Cię od zawsze??-nie, napewno nie. teraz życie jest ciekawsze.
Miliony sekund miną zanim znów Cię zobaczę, a gdy ten czas nadchodzi, z radości w górę skaczę,
jak gdzybym wypił hektolitry REDBULL'a, wygrałw LOTTO w kumulacji- dla mnie cała pula
Przy niej znikają moje wady, jestem lepszym człowiekiem, szkoda, że jej starzy mają ale, że różnimy się wiekiem.
Mając taki Skarb na ich miejscu też czułbym strach
Lecz ona ma swój rozum i chce czuć zaufanie w miejscu gdzie nad głową ma dach.
Takiej dziewczyny jak Kasia- moje Słoneczko można szukać 100 lat, można szukać ze świeczką
Ja ją odnalazłem, ten czas był dla mnie wiekiem,
Kohanie to Ty sprawiasz, że jestem lepszym człowiekiem.
Jedyną piękną rzecza jest wschód i zachód słońca
trwa to tylko chwilę, lecz konsekwentnie do końca.
Każda taką chwilę chcę przeżyć z moim S łońcem, kiedy Jej zabraknie tę chwilę nazwę swym końcem.
Widzę Jej cudowne ciało, lecz ja kocham duszę.
Kiedy Jej nie widzę poprostu się duszę.
Muszę czuć Ją obok siebie, muszę mieć Ją blisko,
A kiedy już jest mam wrażenie, że mam wszystko.
Jestem odprężony jak po wizycie w masażu salonie za każdym razem kiedy dotykają mnie Jej dłonie.
Naruszając jej spokój dla mnie jesteś oprawcą.
Wypowiem świętą wojną tak jak Islamu wyznawcom
Moję pięści i siła to egzekucji wykonawcy
Lepiej Frajerze zapamiętaj te słowa,
bo poleje się krew gdy z karku spadnie Ci głowa.
Tagi:
song
Poprawiny...:] Na poprawiny przyjechał już sam. Jego była została w domu z jego kumpalmi, którzy zajmowali się nią przez cały wieczów. Dopiero następnego dnia pojechała do swojego domu.:)
W sumie to poprawiny prawie całe mijały nam na wyjaśnieniach.. Jego Mama bardzo ucieszyła się, że do siebie wróciliśmy. Momentami miałam wrażenie jakby w tym wszystkim bardziej była za mną niż za swoim synem.
Po poprawinach było pięknie...naprawdę pięknie... trudno, ale pięknie.
Zakochani spotykaliśmy się po kryjomu przed moim ojcem, który nadal Go nie zaakceptował.. niestety. Robił starszne awantury mojej Mamie, że ginę gdzieś ciągle, że jeżeli coś odwalę to to będzie Mamy wina itp, a Mama jako jedyna poza S. wiedziała tak naprawde ile to wszystko dla mnie znaczył... byłam Jej taka wdzięczna... Znosiła takie obelgi do wiecznie pijanego ojca, że ja na jej miejscu już dawno bym odeszła... Nawet ja usłyszałam od ojca coś, czego nie chciałaby usłyszeć żadna kobieta...nie zasłużyłam na to niczym...wiecznie grzeczna i ułożona...to był jedyny aspekt w którym siębuntowała... To było dla mie tak ważne, że znosiłam wszystko warto było dla tych wszystkich chwil.. Jego texty doskonale to opuisywały-
warto było wszystko przetrwać dla tych chwil...to one dawały mi szczęście i siłe...
C.D.N
W sumie to poprawiny prawie całe mijały nam na wyjaśnieniach.. Jego Mama bardzo ucieszyła się, że do siebie wróciliśmy. Momentami miałam wrażenie jakby w tym wszystkim bardziej była za mną niż za swoim synem.
Po poprawinach było pięknie...naprawdę pięknie... trudno, ale pięknie.
Zakochani spotykaliśmy się po kryjomu przed moim ojcem, który nadal Go nie zaakceptował.. niestety. Robił starszne awantury mojej Mamie, że ginę gdzieś ciągle, że jeżeli coś odwalę to to będzie Mamy wina itp, a Mama jako jedyna poza S. wiedziała tak naprawde ile to wszystko dla mnie znaczył... byłam Jej taka wdzięczna... Znosiła takie obelgi do wiecznie pijanego ojca, że ja na jej miejscu już dawno bym odeszła... Nawet ja usłyszałam od ojca coś, czego nie chciałaby usłyszeć żadna kobieta...nie zasłużyłam na to niczym...wiecznie grzeczna i ułożona...to był jedyny aspekt w którym siębuntowała... To było dla mie tak ważne, że znosiłam wszystko warto było dla tych wszystkich chwil.. Jego texty doskonale to opuisywały-
ja odzyskałem spokój psychiczny, bo jedyną rzecz o którą w życiu chodzi odzyskałem:MIłOść Z WZAJEMNOśCIą. "już nie potrzebuję tej maski twardziela, już niweluję ją i zacznę od zera",
nie jedna modelka może pozazdrościć Ci urody, ale Ty masz również piękne wnętrze i właśnie to w Tobie kocham
Słoneczko jak się tylko rozstaliśmy to tak mi sięjakoś mutno zrobiło. Ja chcę do Ciebie! Chcę czuć na sobie Twój oddech i bicie serca. Patrzeć w Twe oczy. Tęsknię!
warto było wszystko przetrwać dla tych chwil...to one dawały mi szczęście i siłe...
C.D.N
Dokładnie 25,08,07 Mój Brat i Jego Siostra pobrali się... Był to dla Nas wszystkich bardzo szokujący, stresowy dzień... Wszyscy patrzyli na Młodych i Nas {świadków) jak na jakiś magiczny obrazek. Biorąc pod uwagę, że nie byliśmy razem oboje zabraliśmy swoje osoby towarzyszące. Byli to- mój kumpel z klasy i Jego panienka z którą zdradzał mnie pod koniec swojej służby.:]
Nie chciałam zrażać się do niej od razu po tym co było i postanowiłam, że poznam Ją taką jaka jest na prawdę i nie będe jej porównywać do tej wyimaginowanej postaci w mojej głowie. Podobno wiedziała o mnie wszystko, z resztą wiedziała wszystko także o tym co było między mną i S... mimo wszystko obie nie byłyśmy nastawione do siebie wrogo...bynajmniej nie było to widoczne...:]
ślub minął bez większych sensacji...
Później było wesele... I tu to się dopiero zaczęło...:] Tańczył z Nią, patrzył na mnie...:]
Musieliśmy jako świadkowie słodzić wódkę Młodym...:] Jego Panna skomentowała to tylko textem,-
W pewnym momencie orkiestra zaczęłą grać"Zabiore Cię właśnie tam" a S. odszedł od swojej Panny i przyszedł do mnie..przytulił mocno i śpiewał specjalnie dla mnie...świat wirował...nic nie było ważne poza Nami..
Tego dnia wróciliśmy do siebie a jego panna obaliła 0,7 bez przepity ze szklanki. Tęść zaniósł ją do samochodu i właśnie tam spędziła resztę wieczoru..:D
C.D.N
Nie chciałam zrażać się do niej od razu po tym co było i postanowiłam, że poznam Ją taką jaka jest na prawdę i nie będe jej porównywać do tej wyimaginowanej postaci w mojej głowie. Podobno wiedziała o mnie wszystko, z resztą wiedziała wszystko także o tym co było między mną i S... mimo wszystko obie nie byłyśmy nastawione do siebie wrogo...bynajmniej nie było to widoczne...:]
ślub minął bez większych sensacji...
Później było wesele... I tu to się dopiero zaczęło...:] Tańczył z Nią, patrzył na mnie...:]
Musieliśmy jako świadkowie słodzić wódkę Młodym...:] Jego Panna skomentowała to tylko textem,-
mnie to nigdy tak nie całowałeś:] śmieszyła mnie ta cała sytuacja.
W pewnym momencie orkiestra zaczęłą grać"Zabiore Cię właśnie tam" a S. odszedł od swojej Panny i przyszedł do mnie..przytulił mocno i śpiewał specjalnie dla mnie...świat wirował...nic nie było ważne poza Nami..
Tego dnia wróciliśmy do siebie a jego panna obaliła 0,7 bez przepity ze szklanki. Tęść zaniósł ją do samochodu i właśnie tam spędziła resztę wieczoru..:D
C.D.N


